Zerwanie z apostatą

Najświętsza Dziewica powiada: Przynoszę wam moje dzieciątko. Nie róbcie mu krzywdy

To zdanie znalazło się w Dzienniku Paula Claudela, pod datą 12 grudnia 1950 roku. W tym samym czasie francuski pisarz – nazwany przez Piusa XII największym pisarzemskanuj0009 chrześcijańskiej Francji – odnotowywał gwałtowny zwrot w swoich relacjach z księdzem Jean Massin z Paryża, z którym od czasów wojny łączyła go serdeczna zażyłość. 

Historia godna przypomnienia zwłaszcza dziś, gdy szerzy się swoista moda na apostazję. Duchowieństwo kuszone jest do wyparcia się wiary publikacjami, apanażami, popularnością, sławą. Zestaw stary jak świat. Każde stęknięcie, każde publiczne odezwanie się, a już zwłaszcza osobiste zwierzenie takiego kandydata na apostatę przyjmowane jest jako coś niezwykle świeżego, oryginalnego i głębokiego. Ludzie, którzy porzucili wiarę, a szczególnie stan kapłański – samego kapłaństwa porzucić się nie da, jest ono niezatartym znamieniem na duszy człowieka – wystawiają się na sprzedaż i stają się z miejsca bohaterami dnia, sezonu, roku. Żurnaliści polują na nich jak na okazy szczególnie dorodnej fauny, którymi myśliwy może się poszczycić. Rzadko jednak słyszy się zdecydowane komentarze do tego typu żałosnych karier z ust katolików. Ludzie, którzy powinni zabierać głos, by nazywać takie postawy ich prawdziwym imieniem, najczęściej wstydliwie odwracają oczy, milczą. Króluje pełna hipokryzji rzekoma delikatność

Paul Claudel (1868 – 1955), postać we Francji bardzo znana, dyplomata, poeta i autor dramatów granych na najlepszych scenach Europy – jego poematy w wersji scenicznej prezentowane były także w Watykanie – członek Akademii Francuskiej (powołanej w XVII wieku), elitarnego gremium ludzi kultury, których szczególną misją i zasługą było czuwanie nad pięknem języka francuskiego, nie miał takich problemów. Stanąwszy twarzą w twarz z apostatą zachował się po prostu jak katolik. 

Jak to się zaczęło? Właśnie zakończyła się wojna. Paryż ogarnięty jest entuzjazmem odzyskanej wolności. 14 lipca 1946 roku Claudel notuje w Dzienniku:  „Przepiękny list od księdza Jeana Massin, które chce, żeby go nazywać teraz Janem od Serca Jezusa Ukrzyżowanego. Cierpiał ohydnie, lekarze postawili diagnozę, że jest dotknięty gruźlicą kręgosłupa…(…) Pisze, że nigdy nie uzna słowa rezygnacja. Radość i tylko radość. U jego łoża wszelkie rodzaje nawróceń. Piszę do niego”. 

22 lipca 1947: „Od trzynastego Jean Massin może już wstawać i odprawiać mszę, cały opancerzony ogromną skorupą gipsową. Nazywam go Lwem Judy. Quarens quem devoret. („…jak lew ryczący krąży, szukając kogo pożreć”(1 P 5, 8)). 

Pół roku później pisarz przeprowadza z ks. Massin ważną dla siebie rozmowę o swoim dziele „Punkt przecięcia”.

14 czerwca 1951 pisarz notuje: „Grom z jasnego nieba! List od ojca de Menasce donosi mi, że ksiądz Massin jakoby opuścił Kościół na czele mniej więcej pięćdziesięciu młodych ludzi, swoich uczniów. Jezus Chrystus ma już być tylko >Boskim prorokiem<. Piszę do niego natarczywy list”. 

29 czerwca 1951: „Otrzymuję od Jeana Massin list; powiada mi, że już od lipca 1950 roku (niedługo przed ogłoszeniem dogmatu o Wniebowzięciu) nie wierzy w Kościół rzymski. A 24, w dzień św. Jana, kardynał Feltin nakazał mu zaprzestać wszelkiej działalności eklezjastycznej. Powiada mi, że wszystkie Kościoły zdradziły Chrystusa. Odpowiadam mu z miejsca, że z księdzem apostatą zrywam wszelkie stosunki i wszelki kontakt. List od tego nieszczęśnika dotarł do mnie nazajutrz po imieninach Papieża, na którym spoczywa cały Kościół”. 

15 września Paul Claudel odnotowuje, że znajoma zakonnica, przeorysza Institution de la Tour przesłała mu wyznanie nowej wiary, nazwane szumnie manifestem Jeana Masina „[…], w którym ów nieszczęśnik zrywa z Kościołem Rzymskim. Podpisany przez bodaj dwanaście nazwisk, wśród których, powiada mi skonsternowana Matka, figuruje kilka jej dawnych wychowanek. Piszę natychmiast do kardynała Feltin [arcybiskupa Paryża – przyp. EPP], aby odgrodzić się od apostaty. Jean Massin przyrzekł mi, że nie będzie robić propagandy, ów zaś manifest, który zapowiada następny, doktrynalny, został napisany w lipcu”.

„Zawsze ta sama ponura historia” 

18 listopada 1951 roku apostata Massin ogłasza we francuskiej prasie swój Manifest Wspólnoty Nadziei Chrześcijańskiej. Staje się z miejsca bohaterem jednodniówek i ulubieńcem  ilustrowanych tygodników. 

2 stycznia 1952 Claudel zapisuje: „Ksiądz Massin. Artykuł i rysunki z >L`Intransigeant<. Oglądamy go za stołem, we flanelowej kamizelce, nad butelką wina, towarzyszą mu zazous i cizie. Ma się ożenić z jedną z nich. Maska zezwierzęcona. Kościół jest mocno przestarzały. Trzeba mi religii dla dorosłych, a nie dla dzieci. Kardynał Feltin ogłasza heretykami członków Wspólnoty Nadziei Chrześcijańskiej. Komunikat kardynała Feltin w >La Semaine religieuse de Paris< z 5 stycznia ogłasza heretykiem, schizmatykiem i ekskomunikuje ipso facto każdą osobę, która należy do Wspólnoty Nadziei Chrześcijańskiej. Założona niedawno przez księdza Jeana Massin, z diecezji paryskiej, owa wspólnota >po dociekliwych studiach nad Biblią uznała za swój obowiązek wypowiedzieć posłuszeństwo Kościołowi Rzymskiemu, który jej zdaniem skaził Objawienie<. Piszę do „Le Monde`u”, żeby odżegnać się od księdza Massin.

 Panna Brigitte Toulemonde i pan Jean Massin z radością zawiadamiają o swoich zaręczynach. W tym samym numerze „Le Monde`u” Jean Massin odpowiada mi. Zapomina powiedzieć, w jak ohydny sposób mnie zawiódł, nie budząc we mnie żadnych podejrzeń co do zmiany swoich przekonań, nawet kiedy z pełnym doń zaufaniem posyłałem mu młodych ludzi sądząc, że zdołałby im pomóc”. (Paul Claudel ma na myśli młodych chłopców stawiających pierwsze kroki w pisarstwie, na których fatalny, deprawujący wpływ wywierała osobowość André Gide`a, zadeklarowanego homoseksualisty, ówczesnego bożyszcza francuskiej młodzieży licealnej i studenckiej).

Paul Claudel

Paul Claudel

Fragment listu Paula Claudela z „Le Monde”: „Faktem jest, że utrzymywałem dawniej stosunki serdeczne, choć raczej rzadkie, z człowiekiem, którego dręczyło okrutne kalectwo i w którym podziwiałem odwagę i nabożność (…) z prawdziwym osłupieniem dowiedziałem się o pod koniec czerwca tego roku o apostazji, której nic przewidzieć mi nie pozwalało. Napisałem natychmiast do księdza Massin, że w sposób jak najzupełniejszy i jak najenergiczniejszy potępiam jego poglądy i postawę. Napisałem również do arcybiskupa Paryża. Po jakimś czasie otrzymałem od tego nieszczęśnika >manifest< bez rąk i nóg, na który nie odpowiedziałem”. 

W tym samym dniu Claudel zauważył w Dzienniku: „Żaden Anglik się nie dziwi, że ta poczciwa kobiecinka, Elżbieta, jest – tak zwaną – głową (head) Commonwealthu i >obrońcą wiary< (!?) z tytułu nadanego niegdyś przez Papieża temu Neronowi, herezjarsze, Henrykowi VIII”. 

1 kwietnia tego samego roku Claudel poświęcił piękny wpis w Dzienniku polskiej królowej Jadwidze. Nazywał ją świętą (pół wieku przed jej kanonizacją!). Pokazał jak wyrzeczenie się miłości do mężczyzny zaowocowało chrztem Litwy. 

23 kwietnia Claudel notuje: „Ewangelia św. Marka. W nasze serca Ewangelia ma wkraczać całkiem nago, nie kłaniając się nikomu, nie licząc się z nikim, ktokolwiek by to był, ma wkraczać boso, żeby nic nie mąciło kontaktu, bez sakiewki, to znaczy bez nadziei na wynagrodzenie, bez worka, czyli myśli o tym, żebyśmy zachowali coś z naszego dawnego stanu”. 

29 czerwca: „- Rocznica apostazji nieszczęsnego Massina. Obecnie żonaty. Był kaleką, zwichnęła go możliwość miłości kobiety”. 

3 lipca: „[…] Podobno przedstawiono mi kiedyś >żonę< Jean Massina, grała Violenę w trupie Alleux. Jeszcze jedna karta, którą dorzucić trzeba do sagi Zwiastowania! [dramat P. Claudela – EPP]. Jean Massin we własnej osobie mówił mi, że nawróciła go Młodość Violeny, pierwsza wersja”. I pod spodem: „Mirabeau *) definiuje donos jako >najważniejszą z nowych cnót<”. 

13 października: „Bracia Karamazow Dostojewskiego. Wielki Inkwizytor. To stąd Massin czerpie swoje myśli. Potężny zawód. (…) Ileż słowolejstwa na parę znakomitych stron. (…) To książka schyłku, widać znużenie”. 

9 lutego 1954 (w tym roku P. Claudel skończyl 86 lat) pisarz odnotowuje: „List, w którym kanonik Marcel Michelet z Porrentruy donosi mi, że Jean Massin stał się agnostykiem, jego grupa się rozproszyła, on zaś trudni się tłumaczeniami, by zarobić na chleb. De siliciquis porcorum. Diabeł nie musiał wysilać wyobraźni. Zawsze ta sama ponura historia”.

Nie do zatarcia 

Paul Claudel zareagował natychmiast na fakt ukazania się w wydawnictwie Gallimarda – z którego właścicielem łączyła go wcześniej długoletnia przyjaźń i gdzie sam wydawał – książek J. P. Sartre`a**) i Luisa – Férdinanda Céline`a zawierających bluźnierstwa. 18 sierpnia 1952, przebywając w swojej wiejskiej posiadłości w Brangues, Claudel wysyła do Gastona Gallimarda***) list, który zostaje odnotowany w Dzienniku

„Mój drogi Gastonie, Przeczytałem właśnie w >Les Nouvelles Littéraires< artykuł Roberta Kempa, zatytułowany Repugnances. Znakomitego tego człowieka, który oświadcza przecież, iż świętoszkiem nie jest, zemdliło z przyczyny dwóch książek, jednej Céline`a, drugiej – Sartre`a. Ta ostatnia nosi tytuł Saint Genet, comédien et martyr, autor zaś przedstawiając nam to indywiduum do admiracji, aplikuje mu ze smakiem, który oceniasz zapewne, teksty św. Teresy i św. Jana od Krzyża. Oba te dziełka ukazały się ponoć u Ciebie. Chciałbym wierzyć, że przyniosą Ci pieniądze. Na nieszczęście nie długo będziesz radował się nimi i, czy to jest przyjemne czy nie, rychło nadejdzie moment, w którym będziesz musiał zdać z nich rachunek. Póki co, nie wiem, czy ucieszysz się na myśl, że kiedy te książki wpadną w ręce Twoim wnukom i prawnukom, zobaczą oni na okładce wielkimi literami wydrukowane nazwisko swego dziadka. Nie do zatarcia. Przesyłam Ci zasmucony ukłon. P. Claudel” 

Pod spodem notatka w Dzienniku: „Wczoraj, wzdycha jeden. Jutro, wzdycha drugi. Ale trzeba osiągną starość, żeby pojąć sens porażający, absolutny, niezaprzeczony, niezastąpiony słowa: Dziś”. 

Claudel toczył też ideowe potyczki wokół przyznanej jego dwóm rodakom literackiej nagrody Nobla, wówczas jeszcze tak nie zdegradowanej, uznawanej za wielki honor. Ukazywał drugie dno tych laurów. Zawistnicy – nazwisko Claudel miało wielki blask – niezmiennie przypisywali mu niskie motywacje, a mianowicie zazdrość .

Ojciec Święty Pius XII

Ojciec Święty Pius XII

 

6 i 7 listopada 1952 roku to dni, w których Francja jest zelektryzowana faktem przyznania nagrody Nobla dla pisarza Francois Mauriaka****). Dostojny laureat już następnego dnia, jak nie omieszka zauważyć P. Claudel, „puszcza się na pochwały Gide`a – pisarza*****). Claudel jest proszony przez  redaktorkę  prestiżowej gazety o napisanie artykułu o twórczości Mauriaka. Pisze oficjalny list z odmową, „…  powiadając, że nie mogę zapomnieć wyboru, jakim Akademia szwedzka wyróżniła tamtą paskudną osobistość. [A. Gide otrzymał Nagrodę Nobla w 1947 roku] (…) Francois Mauriac oświadcza, że jest   n a d   w y r a z   dumny, ponieważ otrzymał tę samą nagrodę co André Gide. Przesyłam gratulacje nowemu proboszczowi w Villeneuve” [miejscowości rodzinnej Claudela – EPP]. 

W liście, jaki 14 listopada 1952 roku Claudel napisał do Mauriaka, z którym był zaprzyjaźniony, prosi go, by nie miał skrupułów w związku z jego osobą. Sam miał wszelkie dane, jako najsłynniejszy wówczas francuski pisarz, by otrzymać tę nagrodę; dla kręgów postępowych nie do strawienia był jego katolicyzm. Claudel wyjaśnia w liście: „…nigdy nie zabiegałem o literacką nagrodę Nobla. Jestem, by tak rzec, skreślony z fundacji. Powody są Ci znane…” A w post scriptum dodawał: „W tej samej poczcie dostałem list ze Sztokholmu, dzięki któremu pojąłem jeszcze lepiej, dlaczego Rzym w tym pięknym kraju jest tak nienawidzony i dlaczego Gide jest tak honorowany”. 

5 listopada 1953, Claudel notuje: „Jean Rostand. Pozycja ateistów jest mniej więcej taka sama jak owego więźnia, o którym opowiada Alphonse Allais: umarł z głodu i desperacji, ponieważ nie przyszło mu do głowy, żeby pociągnąć ku sobie drzwi celi, zamiast je pchać.” [à propos książki J. Rostanda „Ce que je crois”- przyp.EPP].

Paul Claudel – człowiek pełen prostoty, potężny umysłem. Czuły ojciec rodziny (dla której zakupił w latach 30.stary zameczek w Brangues w Delfinacie, tam wychowywały się i kształciły się jego wnuki, pod opieką domowych nauczycieli), potrafiący twardo zadbać o swoje zarobki, by zapewnić godziwy byt najbliższym. Wielki talent, uznawany (nie tylko w swojej ojczyźnie) za pierwszego po Dantem chrześcijańskiego poetę. Zawodowy dyplomata, ale człowiek calkowicie nie zdolny do posługiwania się sztuką uników i uroczych „niewinnych” kłamstwek, umizgów wobec silniejszych i wyżej postawionych, czy do rozsądnych kompromisów, gdy chodziło o prawdę. Zawsze ryzykujący, że przestanie się podobać, obrzucany złośliwościami wszelkiego rodzaju i spotwarzany przez ludzi małych a wpływowych i modnych. (Niemcy odmówiły rządowi Francji przyjęcia Claudela jako ambasadora, ponieważ nazwał kiedyś Goethego „wielkim uroczystym osłem”, we własnej ojczyźnie rzucano na niego kalumnie, był zniesławiany, upokarzany i przemilczany wtedy, gdy wydawał swe najwieksze dzieła). Drwiący z lobby arbitrów elegancji i zawodowych klakierów. Dziś zapomniany, zyskał sobie miłość i szacunek tysięcy rodaków, nawrócił setki ludzi z protestantyzmu, pomimo – a może właśnie z powodu? – bezlitosnej jasności, z jaką zawsze wypowiadał swój sąd o tym, czym jest zdrada Boga, Kościoła i ojczyzny. I przypominał o nieubłaganym rachunku, który kiedyś trzeba będzie za nią zapłacić.

Dokończenie wkrótce.  

_______

Paul Claudel: „Dziennik 1904-1955”. Wybór, przekład i słowo wstępne Juliana Rogozińskiego I W PAX 1977. 

*) Honoré G. Mirabeau – polityk rewolucji francuskiej, jakobin. Współtwórca „Deklaracji praw człowieka i obywatela”.

**) Uwaga Claudela nt. J.P. Sartre`a: „Sartre (po wielu innych) zapewnia, że Bóg umarł, ale nie zwraca uwagi, że Bóg ma paskudny zwyczaj zmartwychwstawania w dniu trzecim” (Dziennik, 1946 r.)

***) Założyciel i właściciel tego prestiżowego wydawnictwa.

***) Francois Mauriac – pisarz bliski protestantyzmowi, skłaniający się wyraźnie, po II wojnie, ku poprawności politycznej w ówczesnym (jeszcze soft) wydaniu.

****) André Gide – autor m.in. Immoralisty, Lochów Watykanu, laureat nagrody Nobla, prekursor ruchu homoseksualistów we Francji, sympatyzujący otwarcie przez pewien czas z komunizmem sowieckim. Komentarz Claudela nt. przyznania mu nagrody szwedzkiej Akademii: „André Gide otrzymuje literacką nagrodę Nobla. Oto hołd oddany moralności przez protestantyzm (po dyplomie doktora honoris causa uniwersytetu w Oxwordzie). 4 800 000 franków. (…) O szóstej herbata u pani Carasso. Szwedzki attaché kulturalny, wykrygowany i wesolutki, podchodzi do mnie i pyta, czy cieszę się z przyznania nagrody Nobla [Gide`owi]. Krew mnie zalewa i mówię mu, co myślę” (Dziennik, 1947 r.) I w innym miejscu Dziennika : „Opaska na ohydnej książce, w której André Gide opowiada o swoich wyczynach pederasty: Nagroda Nobla, 1947″.

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.

  • Kalendarium wpisów

    Luty 2018
    N P W Ś C P S
    « sty    
     123
    45678910
    11121314151617
    18192021222324
    25262728