W sytuacji Kopernika

Adwent, który wrogowie Polski sobie wybrali, by sparaliżować pracę sejmu i obalić rząd, jest porą, która  przynosi Światło. Jest ono coraz bliższe, coraz jaśniejsze. W Nim wszystko ukazuje swoje prawdziwe oblicze. 

Demaskują ich słowa, których używają. Widać zapomnieli lub nie znają innych słów. Te słowa pachną Rosją, machorką i dziegciem, choć oni używają perfum Diora i nieustannie deklarują swoją miłość do Unii Europejskiej. Ten zapach jednak nigdy nikogo nie zmyli.

Demaskują ich obelgi pod adresem suwerennych władz polskiego państwa. One ujawniają najlepiej wszystkie intencje.

Demaskują ich brutalne czyny, których się dopuszczają, szarpanie na ulicy pani profesor prawa, która jest jednocześnie posłanką na sejm. Potrącanie kolegów z sejmu, przewracanie ich. Pogróżki i dzikie ryki na korytarzach parlamentu. Nieudolnie zaimprowizowane sceny uliczne, w których odgrywają rolę ofiar zamieszek, które sami wzniecili i wyreżyserowali.

Demaskuje ich nieustanne przeinaczanie wszystkiego. Jeśli coś jest faktem, oni temu zaprzeczają. Uważają, że wystarczy coś powiedzieć, by stało się to rzeczywistością. To znak rozpoznawczy wszystkich ideologów. Każda ideologia oparta jest na zanegowaniu rzeczywistości i próbie stworzenia jej alternatywy.

Tworzona przez nich narracja nie ma nawet pozorów prawdy. Zbyt się boją. Działają w wielkim pośpiechu, zostawiają grube tłuste ślady prymitywnego fałszerstwa. Muszą zdążyć, a wiedzą, że czasu nie mają. Liczą, że Polacy wyłączyli całkowicie myślenie, a ich aparat pojęciowy jest kompletnym gruchotem. Tak jednak nie jest. Zwycięstwo Prawdy nie jest metaforą. Prawda w Polsce odżywa dziś w całym swoim blasku, nasyca umysły, a słowom przywracane jest ich rzeczywiste znaczenie.

00000-aaaa-aaaa-chrystus

To wszystko, co zdarzyło się w naszym państwie od czasu zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości – a nade wszystko to, co zdarzyło się 19 listopada tego roku, uznanie przez suwerenne władze polityczne wraz z hierarchią Kościoła katolickiego Jezusa za Króla i Pana – nie ma charakteru umownego, przypadkowego ani tymczasowego. Jest czymś na zawsze. Jest realnością. Mierzalną, policzalną, odczuwalną każdego dnia przez setki tysięcy ludzi, którzy mają oczy i uszy. Którzy ich sobie nie zatkali.

A oni odwołują się niezmiennie do emocji. Chcą, by tłum w Polsce był zwykłą mętną zgrają, którą oni wodzą za nos. By był ślepy, podatny na demagogię agitatorów.

Ale to już przeszłość, panowie. Na wasze zachęty odpowie tylko motłoch. Niezależnie od tego, jaką barwę polityczną przyjmie, tęczową, różową, krwistoczerwoną, czy „konserwatywno – narodową”, będzie zawsze tylko tym czym jest, motłochem.  Chętnie znajdującym w zamieszkach ulicznych upust dla swoich frustracji i chwilową podnietę w swoim znużeniu. One są jego prymitywną rozrywką.

Alfred Wierusz-Kowalski - Napad wilków

Alfred Wierusz-Kowalski – Napad wilków

Tylko motłoch nie rozumie tego, co się w Polsce dzieje. I nie wstydzi się do tego przyznawać. Motłoch polski i zagraniczny. Dlatego tak irytujące są wezwania niektórych utytułowanych osób duchownych wobec katolików w Polsce, by „nie dać się zmanipulować” (kim?, czym?). Zamiast wzywać do energicznego poparcia legalnych polskich władz, które nastawiają za nas karku, odbierają wszystkie ciosy, zamiast stanąć obok przywódców państwa i okazać solidarność z nimi w godzinie próby, wezwać wreszcie do modlitw za nich, snuje się infantylną, dwuznaczną wizję „manipulacji”.

Tu nie ma żadnej manipulacji. Nikt, kto ma odrobinę oleju w głowie  – a tacy są słuchacze rozgłośni, do których odwołuje się ów duchowny, znani ze swojego patriotyzmu – nie czuje się manipulowany. Nie przecenia też działania mediów. Są dwie strony: za i przeciw Polsce. Nie da się być jednocześnie po dwóch stronach. I rzeczywiście, niektórym ludziom, także nominalnie z „prawej strony”, a którzy przez wszystkie ostatnie lata byli opływowi, przychodzi z coraz większym trudem utrzymanie się w tej karkołomnej pozycji, nawet, gdy od dawna ćwiczą akrobację. Dlatego ich mowa jest coraz bardziej drętwa (mimo wyszukanych patetycznych figur retorycznych, które w nią wplatają). Mówią o konieczności „spokoju”, „pokoju” – tak jak Jaruzelski w grudniu 1981 – „kompromisu”, orzestarzegają przed jakimś bliżej nieokreślonym strasznym niebezpieczeństwem „podziału Polski”, zamiast zachęcać do wytrwania w prawdzie, do odwagi i męstwa. Do jednoznaczności. Do obrony państwa. To byłby apel w swej wymowie katolicki. 

Jak trafnie opisał ten motłoch prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski:

„Spierając się o nasze sprawy przed zagraniczną opinią publiczną, często mamy do czynienia z ludźmi nieznającymi podstawowych faktów, a zwykle nie ma możliwości zaznajomienia z nimi. W rezultacie jesteśmy w sytuacji Kopernika usiłującego wyjaśnić swoją teorię heliocentryczną bez przedstawienia wyliczeń, z czego korzysta gawiedź (opozycja), wyśmiewając wariata, który zaprzecza oczywistości kręcenia się Słońca wokół Ziemi. Próba opisania rzeczywistości wywołuje kpinę i rechot – przecież każdy widzi, co się w Polsce kręci”. (Gazeta Polska Codziennie, 17-18 grudnia 2016).

Ale ogromna większość Polaków nie jest motłochem, jak planowali to sobie Katarzyna II, Stalin z Hitlerem, Breżniew i inni.

Ogromna większość Polaków posiada świadomość, że istnieje Rzeczywistość nadprzyrodzona. Ona jest dla nich drogowskazem i oparciem. Bo jest Sędzią wszystkich ludzkich czynów. Jest nadzieją i punktem dojścia. Jest Światłem bezgranicznej Miłości. Adwent, który wrogowie Polski wybrali, by sparaliżować pracę sejmu, doprowadzić do ponownych wyborów i próbować obalić rząd, jest porą, która to Światło niesie. Jest ono coraz bliższe, coraz jaśniejsze. W Nim wszystko ukazuje swoje prawdziwe oblicze.

Jak zwykle nasi przeciwnicy pomylili się w wyborze czasu działania – to takie typowe dla całego okresu walki z rządem Prawa i Sprawiedliwości. Pokonanie ciemności zwieńczyło czas Oczekiwania. Siły ciemności zostały rozproszone przez przyjście Nowonarodzonego, Boga – Człowieka.

Panem czasu jest Bóg.

Matka Boska  Królowa Polski z Rokitna

Matka Boska Królowa Polski z Rokitna

Nie jesteśmy dziećmi specjalnej troski. Nie jesteśmy jako Polacy szaleńcami. Mamy wielkie ambicje. Nasza Matka, Ta, która przyniosła na świat Jezusa, jest Królową. Jej Syn, nasz Bóg, jest Królem. Panem naszej Ojczyzny.

Nie jest łatwo przekonać świat o prawdziwym wymiarze zmagań, jakie podjęły polskie władze – w imię powrotu do rzeczywistości, elementarnego rozróżniania pojęć. W imię prawdy i sprawiedliwości, w imię istnienia suwerennego polskiego państwa, które przyjęło Chrzest przed 1050 laty – wobec skali zinfantylizowania współczesnych społeczeństw. Ale to, że coś jest trudne nie znaczy, że jest nieosiągalne. Istnieje też na świecie o wiele więcej dobra, szlachetności i zdrowego rozsądku niż chciałaby nas przekonać wirtualna, czyli medialna „rzeczywistość” całego świata. Ona pryśnie pewnego dnia jak bańka mydlana.

Zwyciężymy z Bożą pomocą.

Ewa Polak-Pałkiewicz

Do mojego komentarza i zacytowanych powyżej słów łódzkiego politologa dołączam apel Jerzego Binkowskiego, pisarza, poety, reżysera z Białegostoku, pod którym podpisuję się obiema rękami. EPP

 

POLSKA jest trudnym zadaniem

Apel Jerzego Binkowskiego

POLSKA jest trudnym zadaniem jak każda miłość, każde małżeństwo, każda rodzina, każda przyjaźń.

Na temat absurdalnych działań totalnej czyli bezrozumnej opozycji muszę wypowiedzieć się krytycznie. Mam dość kunktatorstwa i hipokryzji. Poprawność polityczna nie jest poprawnością moralną. Jest niemoralnym dostosowywaniem do upraszczających schematów myślenia. Schemat, z którym mamy do czynienia dziś uwłacza nie tylko etyce, ale także logice i zwykłemu zdrowemu rozsądkowi.

Istota problemu polega na tym, że ktoś przyjął nieuzasadnione założenie, że istnieją dwie partie, które rozdrapały naród, jak kruki i wrony. To podstawowy fałsz.

Leon Wyczółkowski - Katedra na Wawelu

Leon Wyczółkowski – Katedra na Wawelu

Od wielu lat doświadczamy presji lewicowych ośrodków medialnych, które dla swej wygranej są gotowe użyć metod nawet nieludzkich – jak już wiele razy bywało w historii. Walka uliczna, a tym samym zabijanie, może stać się kolejny raz nie tylko koszmarem sennym.

Wystarczy pobieżnie zapoznać się propagandą poprzednich rządów, by zauważyć, że dokonywano jaskrawych przeinaczeń sensów słów i pojęć oraz oszustw i matactw nie tylko językowych. Żądano anihilacji, unicestwienia opozycji! Teraz, gdy oni są w opozycji, żądają interwencji obcych sił, aby obalić wybrane demokratycznie władze, polski rząd. Natężenie absurdalnych zarzutów względem ekipy biorącej INNĄ, niż poprzednio, bo prawdziwą odpowiedzialność za Polskę, w zakresie określonym Konstytucją, osiąga granice szaleństwa. A często już jest nie tylko szaleństwem, ale także zwyczajnym idiotyzmem.

Czy znacie Państwo człowieka, który by wszystkim pod każdym względem odpowiadał i wywoływał entuzjazm „wszystkich”?

Nie doświadczył tego nawet najświętszy Człowiek, który urodził się w Betlejem i nosił imię Jezus. Czy możliwe jest zarządzanie dużym państwem w środku Europy i rozwiązywanie jego wszystkich problemów bez wywoływania kontrowersji, ryzyka odmiennych zdań, wątpliwości, koniecznej kontry wobec przeróżnych pomysłów? Ileż cierpliwości potrzeba w małżeństwie, w wychowywaniu siebie i dzieci, w budowaniu przyjaźni, aby podtrzymywać wiarę, nadzieję i miłość! Ile potrzeba jej w pracy na rzecz dobra wspólnego w każdym suwerennym państwie.

0000000-aaaaaaa-aaaaa

Potrzebujemy dziś odwagi w wyrażeniu jasnego stosunku do wrogiej – i zdaje się – morderczej w intencjach bezwzględności grup ludzi spod znaku „totalnej opozycji”. Od nienawistnego bulgotu do zbrodni może doprowadzić mały epizod, nieadekwatny w stosunku do olbrzymich i wielorakich problemów państwowych, społecznych, wojskowych (obronnych). Dlatego należy uruchomić wszystkie siły instytucjonalne oraz moc prawdziwych autorytetów, aby obronić Mądrość, Dobrą Wolę i Szlachetne Uczucia ludzi obecnej władzy w naszym kraju. Nie wolno się bać. Nie chowajmy głowy w piasek. Nie posługujmy się słowami bez znaczenia, nie wpadajmy po pas w błoto moralnej nijakości.

Wzywam biskupów i kapłanów, profesorów uniwersytetów i wszystkich ośrodków naukowych, wzywam lekarzy i psychologów, pisarzy i poetów. Wołam do Was, dziennikarze i publicyści. Szukajmy form dobrego porozumiewania się w Polsce. Omijajmy prowokacje słowne i siewców agresji na ulicach.

Wzywam do poszukiwania i prezentowania w publicznych wypowiedziach treści, które – oprócz troski i szacunku wobec drugiego człowieka (także polityka pracującego na rzecz dobra wspólnego w aktualnym Sejmie i Rządzie) – będą otwierały nam oczy, umysł i serce na ogrom dokonującego się już w Polsce i wciąż jeszcze możliwego do uzyskania dobra. Dobra, które przynieść może wielu ludziom szczęśliwe, choć zapewne także i trudne życie. Krucha i delikatna jest tkanka ŻYCIA

Granica dobra i grzechu przebiega poprzez nasze serca.

  Jerzy Binkowski                                                                                                                                         

 http://solidarni2010.pl/34446-polska-jest-trudnym-zadaniem–nbspnbspapel-jerzego-binkowskiego.html

 

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.

  • Kalendarium wpisów

    Grudzień 2017
    N P W Ś C P S
    « lis    
     12
    3456789
    10111213141516
    17181920212223
    24252627282930
    31