Prawdziwe i fałszywe posłuszeństwo

Posted on 19 lipca 2021 by Ewa Polak-Pałkiewicz in Porządkowanie pojęć

Naprzeciw siebie stoją dwie religie; jesteśmy w dramatycznej sytuacji i nie da się uniknąć wyboru, nie chodzi tu jednak o wybór między posłuszeństwem a nieposłuszeństwem. Tym, co nam się proponuje, do czego się nas kategorycznie zachęca, przez co się nas – gdy tego nie robimy – szykanuje, jest wybór pozorów posłuszeństwa. Jednak nawet Ojciec Święty nie może nas prosić o porzucenie wiary.

„(…) Posłuszeństwo jest poważną sprawą; pozostawanie w jedności z Magisterium Kościoła, a szczególnie z Najwyższym Arcykapłanem, to jeden z warunków zbawienia. (…) O tyle jesteśmy przywiązani do papieża, dopóki zachowuje tradycje apostolskie i nauki wszystkich swych poprzedników. Sama definicja następcy Piotra wyraża się w tym, iż jest on strażnikiem tego depozytu. Pius IX naucza w Pastores aeternus: W istocie następcom Piotra nie obiecano Ducha Św. po to, by mogli ogłaszać nowe doktryny zgodne z Jego objawieniami, ale po to, by ściśle zachowywali i dokładnie objaśniali z Jego pomocą, objawienia przekazane przez apostołów, innymi słowy Depozyt Wiary.  

Władza przekazana przez Naszego Pana papieżowi, biskupom oraz generalnie duchowieństwu ma służyć wierze. Wykorzystywanie prawa, instytucji i władzy do niszczenia wiary katolickiej, a nie do przekazywania życia, jest stosowaniem duchowej aborcji czy antykoncepcji.

Właśnie dlatego jesteśmy ulegli i gotowi zaakceptować wszystko, co zgadza się z naszą katolicką wiarą, taką jakiej nauczano przez dwa tysiące lat, ale odrzucamy wszystko, co jest z nią sprzeczne.

W pierwszej połowie piątego wieku św. Wincenty z Lerynu (…), który sam doświadczył wstrząsu herezji, daje reguły postępowania, nadal pozostające w mocy po piętnastu stuleciach: „Co więc powinien uczynić chrześcijanin katolik, jeśli jakaś część Kościoła odrywa się od powszechnej wspólnoty i powszechnej wiary? Cóż innego może zrobić, jeśli nie przedłożyć zdrową całość ciała nad zgangrenowaną i zepsutą kończynę? A jeśli infekcja usiłuje zatruć nie jakąś małą część Kościoła, ale od razu cały Kościół, wówczas – znowu – jego wielka troską będzie przylgnąć do starożytności, której oczywiście nie da się już zwieść żadną złudną nowinką”.

W litanii odmawianej w Dni Krzyżowe Kościół uczy nas mówić: „Błagamy Cię, Panie, zachowaj w Twojej świętej religii Najwyższego Arcykapłana oraz wszystkie rzędy kościelnej hierarchii”. To znaczy, że takie nieszczęście mogłoby się łatwo wydarzyć.

Nie ma w Kościele żadnego prawa czy jurysdykcji, które mogą zmusić chrześcijanina do umniejszenia swej wiary. Wszyscy wierni mogą i powinni sprzeciwiać się temu, co koliduje z ich wiarą, opartą na katechizmie ich dzieciństwa. Jeżeli napotykają nakaz, który naraża ich wiarę ma niebezpieczeństwo zepsucia, jest on niwelowany przez obowiązek nieposłuszeństwa.

Ponieważ sądzimy, że posoborowe reformy i tendencje zagrażają naszej wierze, mamy obowiązek nieposłuszeństwa i trwania przy tradycji. Dodajmy, że odrzucenie zreformowanego i liberalnego Kościoła to największa przysługa, jaką możemy oddać Kościołowi i Następcy św. Piotra. Jezus Chrystus, Syn Boży, który stał się człowiekiem, nie jest ani liberalny, ani reformowalny. (…)

Kiedy byłem dzieckiem, Kościół wszędzie miał tę samą wiarę, te same sakramenty i tę samą Ofiarę Mszy. Gdyby wtedy ktoś mi powiedział, że może się to zmienić, nie uwierzyłbym. Tak samo modliliśmy się do Boga w całym chrześcijańskim świecie. Nowa liberalna i modernistyczna liturgia wprowadziła podziały. (…)

 

 

W zeszłym roku pielgrzymka młodych ludzi do Chartres zakończyła się Mszą w ogrodach katedralnych, gdyż z samej katedry Mszę św. Piusa V wypędzono. Natomiast dwa tygodnie później otwarto na oścież drzwi przed koncertem religijnym, w którym tance wykonywała była zakonnica – karmelitanka.

Naprzeciw siebie stoją dwie religie; jesteśmy w dramatycznej sytuacji i nie da się uniknąć wyboru, nie chodzi tu jednak o wybór między posłuszeństwem a nieposłuszeństwem. Tym, co nam się proponuje, do czego się nas kategorycznie zachęca, przez co się nas – gdy tego nie robimy – szykanuje, jest wybór pozorów posłuszeństwa. Jednak nawet Ojciec Święty nie może nas prosić o porzucenie wiary. (…)

Nawet prawomocna władza nie może nakazać karygodnego i złego czynu. Nikt nie może nikogo zmusić do zamiany ślubów zakonnych w zwykłe obietnice, tak jak nikt nie może z nas zrobić protestantów czy modernistów. Św. Tomasz z Akwinu, do którego zawsze musimy się odwoływać, w Sumie teologicznej pyta nawet, czy względem przełożonych można praktykować zalecane przez Naszego Pana „braterskie napomnienie”. Dokonawszy wszelkich możliwych rozróżnień, odpowiada: „Można praktykować braterskie napominanie względem przełożonych, gdy jest to sprawa wiary”.”.

_________

Fragment książki Abp. Marcel Lefebvre, List do zagubionych katolików (Warszawa 2006). Tekst jest częścią rozdziału Posłuszeństwo prawdziwe i fałszywe.

Możliwość komentowania jest wyłączona.