Lekcje religii

Posted on 23 kwietnia 2013 by Ewa Polak-Pałkiewicz in Porządkowanie pojęć

W słynnej powieści Evelyna Waugh „Znowu w Brideshead”, której akcja kończy się w czasie ostatniej wojny, jej bohater opisuje spotkanie z domem przyjaciół. Zabytkowy pałac, z którego właścicielami łączą go żywe wspomnienia z młodości, otoczony przez wojenny nieład i zniszczenie, jest prawie całkiem opustoszały. Właścicielka daleko stąd, służy rannym. Bohater to kapitan stacjonującego tu oddziału, niedawno nawrócony na katolicyzm. Odkrywa na powrót pałacową kaplicę, niezmienną w swym wiekowym pięknie. Nic w tym tchnącym spokojem wnętrzu nie wskazuje na szalejącą wokół nawałnicę. Jakiż kontrast z zaniedbaniem ogromnego starego dworu!

„Kolory były tak świeże i jasne jak zawsze, lampa w stylu art nouveau paliła się znowu przed ołtarzem. Odmówiłem modlitwę, nowo wyuczone słowa…(…) mały czerwony płomień – kuta

Evelyn Waugh

Evelyn Waugh

mosiężna lampa o dziwnym wzorze, zapalona ponownie przed obitymi miedzią drzwiczkami tabernakulum, płomień, który starzy rycerze widzieli ze swoich grobowców, ten płomień znowu się pali dla innych żołnierzy, znajdujących się z dala od domu, odległych sercem bardziej niż Akra czy Jerozolima…”

Evelyn Waugh (1903 – 1966) to czołówka pisarzy angielskich. We wspomnieniach i w tomie korespondencji (wydanych w Anglii) zawarł kronikę życia duchowego. Zapisał tam również historię utraty wiary w wieku młodzieńczym.

Evelyn był synem wydawcy i krytyka literackiego, Arthura Waugh. Oprócz głębokiego przekonania, jakie żywił, iż wiara w Boga oraz imperium angielskie to synonimy, starszy pan Waugh odznaczał się także zagadkowym niepokojem o syna. Lękał się, by ten przypadkiem nie odstąpił od drogi wyznaczonej przez wyznawany w rodzinie anglikanizm, i nie zboczył ku Rzymowi.  Konwersje na katolicyzm wśród ludzi pióra zdarzały się w tamtym czasie dość często, począwszy od słynnego przejścia do Kościoła katolickiego przez ks. Johna Newmana, późniejszego wybitnego teologa i kardynała, beatyfikowanego przez Benedykta XVI.

Ojciec zadedykował  dziewięcioletniemu Evelynowi wiersz, który zaczynał się od słów: Wszystkie drogi ponoć wiodą tam, gdzie Rzym stoi,/ Lecz ty, Evelynie, zostań w domu twoim…, a kończył płomiennym zapewnieniem: Pomnij, że Anglia wciąż jeszcze na przedzie – / Jej to serce i dusza, jej Wiara prym wiedzie.

Niepokoje ojca miały tajemną przyczynę. Mały Evelyn w swoim pokoju urządził kapliczkę z figurkami świętych, lichtarzami i kwiatami, jak odnotowuje jego biograf, Joseph Pearce. W mosiężnej popielniczce palił przed nimi kadzidła i odprawiał modlitwy. Tematem rysunków chłopca były anioły i święci. Niezwykle wrażliwy na gesty, jako jedenastolatek wyraził zaskakującą  opinię – odnotowaną w dzienniczku – o pewnej świątyni, w której bywał. Zauważył, że kościół ten jest „bardzo protestancki. Oprócz mnie nikt się nie przeżegnał ani nie pokłonił przed ołtarzem”. Był rok 1915. Ojciec obserwujący pasję rytualistyczną syna nie przypuszczał, że z niej właśnie zrodzić się miała po wielu latach dojrzała miłość do Mszy łacińskiej .

Troskliwi rodzice umieścili trzynastoletniego chłopca w szkole prywatnej. Założony pół wieku wcześniej prestiżowy Lancing College miał na celu (jak deklarował jej założyciel) zdrową edukację anglikańską dla klas wyższych.

Wieże imponującego kościoła, które rzucały cień na kamienne budynki szkoły, niższe były jedynie od opactwa w Westminsterze i katedry w York. Nastrój, jaki stwarzało to otoczenie idealnie odpowiadało religijnej i wrażliwej naturze chłopca. Evelyn w tym nobliwym miejscu  zaczął zagłębiać się w Biblię, pochłaniał też chciwie „Boską Komedię”.

„Jak na ironię”, pisze Joseph Pearce, biograf pisarza, ”to właśnie pobyt w Lancing College przyczynił się do utraty wiary przez Waugha. Ściślej mówiąc, siłą sprawczą przypływu sceptycyzmu religijnego był proponowany tam modernizm teologiczny [zwalczany przez ówczesnych papieży, takich jak  Bł. Pius IX, Św. Pius X – EPP]. Waugh zapamiętał destrukcyjny wpływ zwłaszcza jednego z nauczycieli”. Był nim pan Rawlison, pełen gorliwości i energii młody nauczyciel religii, który przybył do szkoły w 1918 roku i natychmiast, choć nieświadomie, zabrał się do kruszenia wiary piętnastoletniego Evelyna Waugha i jego kolegów.

Talent pedagogiczny biskupem

Pan Rawlison był niebanalną osobowością, miał dużo uroku i talent pedagogiczny. Pisarz wspomina, że agnostycyzm nauczyciela religii po raz pierwszy zachwiał jego dziecinną wiarę. Został dość szybko prymusem na kółku teologicznym Rawlinsona i z dnia na dzień przejmował jego zapatrywania. Na kartce z  rozprawką, w której sam zaproponował po raz pierwszy coś na kształt agnostycyzmu, jego nauczyciel zostawił zachęcający komentarz: „Nielichy z ciebie teolog, Waugh”. Dalej wypadki potoczyły się z szybkością lawiny.

„Waugh pod kierownictwem Rawlinsona przeszedł sprawnie do lichej teologii, by wkrótce ją odrzucić. Podobnie jak w przypadku nowoczesnej poezji, modernistyczna teologia Rawlisona zaczynała od rozluźnienia formy, po czym stopniowo traciła wszelką formę”. („Czy ukoronowaniem postępu w teologii jest jej zniknięcie?”, pyta sarkastycznie J. Pearce).

Energiczny nauczyciel, wiodący po szlakach postępu młodych chłopców, pełnych zapału do poznawania prawdy, „zostawiwszy za sobą ruiny i zgliszcza(…), jeśli wziąć pod uwagę skutki nauk głoszonych w Lancing”, został wkrótce anglikańskim biskupem Derby.

„Ten uczony i pobożny człowiek”, wspomina po latach Waugh, „zrobił ze mnie ateistę”.

Jako siedemnastolatek przyszły pisarz zanotował w swoim dzienniczku: ”W ciągu minionych tygodni przestałem być chrześcijaninem (nic wielkiego!). Uświadomiłem sobie, że już przynajmniej od pół roku jestem ateistą – pod każdym względem, z wyjątkiem odwagi, by przyznać się do tego przed sobą”.

Pisarz odnotowuje narastającą z każdym dniem niechęć do rytuałów kościelnych. Sakrament bierzmowania kojarzył mu się z  teatralną groteską. „Stadko wystraszonych dzieci składa mnóstwo ślubów, których nigdy nie dotrzyma, a wszystko w obliczu wystrojonego w pstre szmatki przebierańca jak z obrazka Dulaca oraz ponurych i groźnych nauczycieli i dyrektorów”, podsumował w swoich zapiskach.

Przemiana młodego Evelyna Waugha była zupełna. „Były arcyrytualista zakochany w ceremoniale i scenerii anglokatoliocyzmu, przedzierzgnął się w cynicznego antyklerykała”.

Skutki wyrzucenia apologetyki

Teodor Axentowicz - Anachoreta

Teodor Axentowicz – Anachoreta

„Straciłem przekonanie do wszystkiego co kościelne”, wspomina Waugh. Niespełna dwudziestoletni absolwent wyznaniowej szkoły stał się wkrótce alkoholikiem, całkowicie utracił więź z rodzicami, podejmował też próby samobójcze. Próbując po latach zrozumieć przyczyny tego tragicznego w skutkach doświadczenia, pisarz przypomina o zatraceniu wszelkich rozsądnych proporcji w szkolnej edukacji religijnej. Sącząc modernizm, jednocześnie wiele czasu poświęcano na lekturę Nowego Testamentu – w greckim oryginale! – i na historię Kościoła Anglii. Całkowicie zarzucono apologetykę, czyli obronę i rozumowe uzasadnianie prawd wiary, tak ważne dla młodych umysłów, domagających się w swym dążeniu do poznania rzeczywistości nade wszystko argumentów. Poszukujących – w wykładach, rozmowach z nauczycielami i lekturach – logicznego wywodu, jasności i konsekwencji.

„Wysuwaliśmy wszelkie obiegowe wątpliwości, i pozostawały one bez odpowiedzi. Zachęcano nas do myślenia  samodzielnego, a takie myślenie wiodło nas zwykle ku wnioskom negatywnym”, wspomina lekcje religii pisarz.

Jednemu z przyjaciół, z którymi młody Waugh włóczył się po łąkach w okolicach Dancing, udzielił wówczas następującej nauki: „Musisz chodzić z nosem przy ziemi, Carey, jeśli tylko spojrzysz w górę albo nawet przed siebie, jesteś skończony….Człowiekiem rządzi wyłącznie własny interes, Carey… Jestem pewny, że nie istnieje żadne ostateczne dobro ani zło”.

Po latach pisarz doszedł do wniosku, że ponad połowa jego klasy przed maturą była zadeklarowanymi agnostykami lub ateistami, którym nigdy nie podsunięto żadnego antidotum na młodzieńcze zachwianie wiary. „Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek wymagano ode mnie przeczytania choćby jednej książki z zakresu filozofii chrześcijańskiej”.

„Ów dryf w stronę dualizmu przywiódł Waugha na skraj rozpaczy, czego świadectwem są zapiski w dzienniku pełne pogańskiego smutku i rozmyślań o samobójstwie” (J. Pearce).

Powrót do domu

W czasie studiów Evelyn miał szczęście spotkać przyjaciół – świeżej daty konwertytów na katolicyzm – którzy wprowadzili go  powoli w krąg lektur i dysput o wierze i Kościele. Po jednym z wysłuchanych przez siebie kazań słynnego konwertyty Ronalda Knoxa,  który powołał się na twórczość G.K. Chestertona, wyznał w jednym z listów, że „w samym sercu jego wojowniczego agnostycyzmu Chesterton mruga zachęcająco jak gwiazda”. Szczególnie trafiła do jego przekonania książka Chestertona „Wiekuisty człowiek”, którą uznał za arcydzieło, choć jednocześnie zastrzegał się, że odstręcza go swym bombastycznym stylem”.

Począwszy od roku 1926 Waugh na przemian upija się do nieprzytomności i rzuca się na religijne książki katolickie, które błyskawicznie pochłania (m.in. ”Różnorodność doświadczenia religijnego” Jamesa). Przerywa studia w Oxfordzie. Zostaje wyrzucony z posady nauczyciela za pijaństwo. Próbuje popełnić samobójstwo. W przerwach ataków rozpaczy marzy, by zostać księdzem. Pisze w dzienniku: „Wygląda na to, że doszedłem do granic wytrzymałości. W tej chwili nie umiem dostrzec znikąd pociechy”.

W stanie psychicznego wyczerpania i zarazem u progu swojej definitywnej duchowej przemiany pisze książkę „Zmierzch i upadek”, którą pochlebnie oceniła krytyka,

Ostatecznym argumentem na rzecz wiary, a zarazem przejścia na łono Kościoła katolickiego okazuje się decyzja jego sympatii, Oliwii Plunket Green, młodej dziewczyny wcześniej znanej w środowisku akademickim ze swobodnych obyczajów. Pod wpływem mistyków hiszpańskich, św. Teresy z Avila, św. Jana od Krzyża przeżyła głębokie nawrócenie –  wraz ze swoją matką – i przyjęła wiarę katolicką w roku 1930.

Teodor Axentowicz - Dama w parku

Teodor Axentowicz – Dama w parku

W tym samym roku uczynił to 26 – letni Evelyn Waugh.

Do Kościoła wprowadził go jezuita, ojciec Martin D`Arcy, światły i święty ksiądz, jak mówił o nim pisarz.

Zakonnik ten o nawróceniu swego duchowego syna napisał po latach: „Właśnie to połączenie chorej duszy, umęczonej i karmiącej się pustką, ze stanowczym umysłem ustrzegło go przed uwiedzeniem przez cieszące się popularnością bałwany… Chciał poznawać i rozumieć to, co uważał za objawienie Boże, dzięki czemu rozmowa z nim była dyskusją opartą na racjach rozumowych. Osobiście nigdy nie spotkałem się z katechumenem, który wiarę wiązałby tak silnie z prawdą… Nieugięte jasne myślenie wspomożone łaską przyniosło mu w końcu odpowiedź, której szukał, a owoce tego możemy oglądać w tym, co potem napisał”.

Pragnienie prawdy, najbardziej podstawowy głód człowiek – stłumione w okresie przełomu dzieciństwa i młodości – zwyciężyło po upartej walce  moralne załamanie, gorycz i rozpacz.

W świecie wieść o nawróceniu Wagha na katolicyzm wywołała szok. A świat to rzeczywistość, której przedstawicielami są (lub przynajmniej tak o sobie mówią) dziennikarze oraz intelektualiści, jak przypomina V. Messori. W przypadku rodziny Waugh`ów. również wszelkiego rodzaju literaci i wydawcy. Dzienniki londyńskie wyrażały głęboką konsternację, że pisarz cieszący się sławą zaprzysięgłego rzecznika nowoczesności mógł wstąpić do Kościoła rzymskiego.

„Jak to możliwe, że obrońca wszystkiego, co nowe, przedzierzgnął się w zwolennika wszystkiego, co minione?”

Sam pisarz sytuował swój wybór na płaszczyźnie duchowej. Dodawał także, że dokonał wyboru cywilizacji chrześcijańskiej, która przeciwstawia się mężnie nawałnicy chaosu. Jedynej zresztą prawdziwej cywilizacji, utożsamianej przez niego z moralną i artystyczną konstytucją Europy. Cywilizację  naszego kontynentu „zrodziło chrześcijaństwo i bez niego nie ma ona znaczenia ani mocy, którym warto byłoby dochować wierności”. Jej przeciwieństwem jest ideał materialistycznego, zimnego, zmechanizowanego państwa. „Nie jest dłużej możliwe uznawać korzyści płynące z cywilizacji i jednocześnie odrzucać nadprzyrodzoną postawę, na której się ona opiera”, wyjaśniał.

Dzisiejsza sytuacja z konwersjami anglikanów na katolicyzm przypomina nieco tamtą, sprzed osiemdziesięciu laty.„Na początku lat trzydziestych fala nawróceń na katolicyzm zmieniła się niemal w potop i przez całą tę dekadę w samej Anglii rocznie notowano około dwudziestu tysięcy nawróceń”. Evelyn Waugh należy dziś do ścisłej elity pisarzy katolickich Anglii. Jego książki osiągają wciąż rekordowe nakłady.

Wiele lat po odnalezieniu Kościoła katolickiego podsumował swoją duchową przemianę : „Nawrócenie przypomina przejście przez komin za świata po drugiej stronie lustra, gdzie wszystko jest niedorzecznie zdeformowane, do świata prawdziwego, stworzonego przez Boga, a wtedy zaczyna się cudowny i niekończący się proces odkrywania Go”.

Władysław Podkowiński - Strumień między drzewami

Władysław Podkowiński – Strumień między drzewami

__________________________________

Cytaty za: Joseph Pearce: „Pisarze nawróceni. Inspiracja duchowa w epoce niewiary”, Fronda

Możliwość komentowania jest wyłączona.