Dlaczego Emmanuel Macron uraczył Franciszka Kantem

Posted on 3 listopada 2022 by Ewa Polak-Pałkiewicz in Porządkowanie pojęć

Prezent prezydenta Macrona dla Franciszka ma podwójną wymowę. Znamienne jest przeoczenie przez dyplomację francuską stempla na stronie tytułowej poświadczającego, że egzemplarz książki był własnością polskiej uczelni – niezależnie od tego, jakie były późniejsze jego losy. Ale jeszcze bardziej wymowne jest to, że Głowa Kościoła otrzymuje dzieło filozofa – skądinąd protestanta – który stał się prekursorem idealizmu, nurtu w historii filozofii może najbardziej zasłużonego dla podmywania filozofii realistycznej św. Tomasza z Akwinu, opartej o ścisłe i logiczne rozróżnienie bytów.

Ta nowa filozofia jest bezpośrednim następstwem myśli Lutra, z jego zasady wolnej interpretacji wyciąga ona samą esencję.  Jej nowość polega na tym, że tutaj wszystko opiera się na człowieku. Wiara, prawo, rozum i zewnętrzne Objawienie okazują się zbędne, jakby tego wszystkiego nigdy nie było. Głową, założycielem tej szkoły był uczony z Królewca, Immanuel Kant (1724-1804). „Ziarno zasiane przez Kartezjusza – cogito ergo sum – wyjście od podmiotu, by dotrzeć do rzeczywistości – wydało gorzkie owoce w idealizmie Kanta“, owej pełnej wahań i zastrzeżeń „filozofii być może”.

Arystoteles uczył, że rzeczy istnieją, a człowiek, istota posługująca się rozumem może poznać ich naturę. Prawda jest zatem dla ludzkiego intelektu dostępna, poznawalna. Poznanie rzeczywistości jest w zakresie naszych możliwości; możemy rozróżnić i poznać trwałe elementy bytu – jego naturę i istotę.

Taka była zawsze – do czasów modernizmu – zasada myślenia filozoficznego: rozum dopasowuje się do rzeczy, żeby je poznać. Tymczasem niemiecki uczony zamierzał udowodnić, że jest wręcz przeciwnie, to przedmiot dopasowuje się do myśli, i w rzeczywistości to myśl stanowi punkt ciężkości poznania człowieka. Uznawał, krótko mówiąc, że ludzki rozum „jest zamknięty w sobie i nie ma odniesienia do rzeczywistości zewnętrznej”.

Kant był znakomitym ucieleśnieniem osiemnastowiecznego oświecenia, epoki, która Boga i religię spychała na margines i występowała z czymś nowym, dotąd nieznanym, a zarazem ubranym w szaty “nauki”, “uczoności” – z religią człowieka.

 

Immanuel Kant – portret Johana Gottlieba Beckera

 

Protestancki myśliciel, którego dzieło zostało niedawno wręczone Franciszkowi był zafascynowany fizyką Newtona i jego odkryciami, ale inspirował go także angielski empirysta Hume, wyznawca sceptycyzmu. Zgodnie z tymi inspiracjami „Substancja, ja, Bóg, rzeczywistość zewnętrzna wobec poznającego podmiotu – wszystko to należy do terra incognita – ziemi nieznanej i no man`s land – ziemi niczyjej. Z tego powodu metafizyka, która mówi o rzeczach samym w sobie, jest niepewna, a często błędna”. O tym traktuje jego pierwsza książka „Krytyka czystego rozumu” (1781); w drugiej z kolei, w „Krytyce praktycznego rozumu” autor przyznaje, że choć człowiek musi odrzucić wszelkie rozumowe poznanie świata, nie może wyzwolić się z obowiązku postępowania tak, jakby go jednak dobrze znał.  „Obaliłem rozum, by zrobić miejsce dla wiary”, skomentował skromnie własne myślenie Kant.

Jego dzieła pisane były w niejasnym, skomplikowanym i odstręczającym języku; niewielu współczesnych przeczytało je i zrozumiało. Z pewnością nie były one dla uczniów tego wykładowcy logiki i metafizyki na Uniwersytecie Albrechta żadnym objawieniem; nie stały się też od razu sukcesem naukowym czy literackim autora.  Jednak istniało bez wątpienia ich powolne, nieuchronne oddziaływanie na ludzkie myślenie. Były bowiem oczekiwanym podsumowaniem epoki sceptycyzmu, epoki erupcji ludzkiej pychy.  Spopularyzował je, kilkadziesiąt lat później, przedstawiając w sposób przystępny, zrozumiały, a nawet entuzjastyczny Friedrich Ernst Schleiermacher (1768-1834), wychowanek sekty braci czeskich, teolog protestancki, tłumacz Platona i utalentowany berliński kaznodzieja.

Krytyka czystego rozumu” stała się manifestem idealizmu, gdyż „odmawiała intelektowi zdolności do poznania rzeczywistości”, jak podsumowuje Dominique Bourmaud. Można by rzec, okazała się dzięki temu wygodnym alibi dla wszystkich, którzy chcieli się zastrzec, że owszem, pragnęliby wierzyć, ach, jak najbardziej, gdyby to tylko to było możliwe! Być posłusznym? – czemu nie! Gorliwym? – ma się rozumieć! Podążać za prawdą? – naturellement!  Ale cóż, przecież tego nie da się zrobić! Przecież prawda wymyka się nieustannie i nie jest w mocy nawet największego uczonego, by jej dosięgnąć. A już zwłaszcza oprzeć się na niej. Jedyne więc, o czym naprawdę marzą, to być wolni, niezależni, bez obciążeń. Bez kompleksów wobec tych dawnych nudnych prawd, wobec całej nauki Kościoła katolickiego. Być po prostu swobodnym, ale zarazem zupełnie ślepym wędrowcem, nie rozpoznającym owych kamieni milowych, zasad rzetelnego myślenia, które odkryli starożytni, a dopełnił św. Tomasz z Akwinu, do którego powołany został człowiek.

 

Port w Królewcu – niemiecka anonimowa grafika z XIX w.

 

Gdy w kolejnych dziełach filozof z Królewca odwołuje się do zobowiązania człowieka do wyznawania moralności, zastrzega się żarliwie, że jest to skutek przyjęcia wiary całkowicie ślepej, pozarozumowej. Jego zdaniem nigdy nie można się w moralności powołać na to, co racjonalne i prawdziwe. Jest to podstawa przyszłej, przyjętej przez modernistów katolickich, do jakich należy obecny papież, tezy, że „to co spekulatywnie jest fałszem, w praktyce może być prawdą”. Dlatego Kant nie zawahał się „zatrudnić Boga jako strażnika moralności”.

W swojej trzeciej książce „Bóg w granicach czystego rozumu” Kant zanegował podstawy dziejowe doktryny luterańskiej oraz nakreślił „naukową” wizję Boga i Jego cudów jako wytworu ludzkiej wyobraźni. „…jedynym Bogiem, jakiego możemy znać jest bóg w naszym wnętrzu”, zawyrokował.  Stąd jego wizja pokoju na świecie, która – jak wszystko na to wskazuje – jest bardzo bliska obecnemu papieżowi. Kantowska „abstrakcyjna idea Boga, odwzorowanie abstrakcyjnej ludzkości, obraz jedności rodzaju ludzkiego, miała być jedynym środkiem do osiągnięcia pokoju na ziemi”.

Wyobraźmy sobie Boga, wyobraźmy sobie człowieka… Wyobraźmy sobie różne myśli ludzi i ich wszystkich złączonych mocnym uściskiem dłoni… Czyż nie chcieliby pokoju? Czyż nie jest to wszystko wystarczająco piękne, pożądane, dobre, by nie mogło być prawdziwe?, mówi Kant. Warunek jest tylko jeden: trzeba odrzucić rzeczywistość.

Trudno zaprzeczyć, taka wizja bliska jest Franciszkowi. Bystrzy Francuzi nie mają najmniejszych trudności z rozpoznaniem tego faktu. Jeśli chcieli sprawić papieżowi prawdziwą przyjemność, dostarczyć pożywki intelektualnej dla wysiłków, by pokój zapanował „pomimo wszystko”, a Rosja – „państwo takie jak każde inne” – mogła uczestniczyć w jego konstruowaniu na swoich zasadach i warunkach, to rozprawa filozoficzna myśliciela z Królewca, „Projekt wiecznego pokoju” z 1796 roku, była najlepszym pomysłem.

 

Panorama Królewca na grafice z XVIII w.

 

Ascetyczny profesor z pruskiego portowego miasta, dożywotni kawaler, którego asceza, uporządkowany tryb życia, codzienne przechadzki ta samą aleją, niezmienne kółko przyjaciół, jednych wprawiały w podziw, innych irytowały, w oczach liberalnych katolików i neomodernistów, którzy się w nim zaczytywali z płonącymi uszami, urasta do miana geniusza i mędrca.

Kant wraz z Heglem, Fichte, Schellingiem, Nietschem i innymi filozofami niemieckimi uprawiali filozofię, która była przejawem walki oświeceniowego umysłu z transcendentnym Bogiem. Owi myśliciele próbowali Boga „ściągnąć do wnętrza człowieka” – poświęcając rozum i prawdę, by swoimi teoriami podważyć ingerencję Boga w historię i w konsekwencji „obalić” władzę Stwórcy nad światem.  Żeby jednak osiągnąć ten cel musieli zamanifestować swą ignorancję zarówno jeśli idzie o Arystotelesa, jak i o myśl filozoficzną św. Tomasza. Prawdziwego Boga zdecydowali się zastąpić, z entuzjazmem i poświęceniem oddanych budowniczych nowej humanistyki, „bogiem własnej produkcji, skrojonym na miarę prywatnego „Ja”, ego, będącego celem wszystkiego”. Religię Objawienia chrześcijańskiego można wtedy bez problemu zastąpić religią człowieka.

Sprytni Francuzi wiedzą, czego potrzeba, by mile połechtać pychę współczesnych religijnych modernistów. Ludzi, którzy zachłysnęli się kiedyś w swoim życiu Kantem i Heglem i uznali tych rasowych ideologów, fantastów i marzycieli, z całą uroczystą powagą, za najprawdziwszych filozofów; ich teorie zaś za obiektywną, “naukową” prawdę.

Marcin Darmas celnie podsumował prorosyjskie sympatie i marzenia Francuzów, które dziś, w dobie wojny Rosji z Ukrainą, wybrzmiewają mocniej niż kiedykolwiek i ujawniają całą swoją absurdalność. Autor zaznacza silne uwiedzenie obu nacji “światłami utopii”. Francuzi i Rosjanie “wierzą, że zostali powołani przez Boga (czy historię) do rzeczy niezwykłych, do przeobrażenia świata, że będą zarzewiem nowego początku. W mowach rewolucyjnych  Saint-Just nieustannie odwoływał się do geniuszu francuskiego, którego nikt i nic nie jest w stanie zatrzymać, do jego nieposzlakowanej reputacji na arenie międzynarodowej, do wolności, braterstwa i również wartości świętszych niż przyjaźń. Ważniejsza od życia garstki rewolucjonistów była «sprawa», la cause – czyli niepodzielna i wieczna Republika, którą rewolucjonista moralnie kanonizował. Z emfazą stwierdził nawet, że «od czasów rzymskich świat jest pusty»”. Nie miał złudzeń w tej materii co do swoich z kolei rodaków Mikołaj Bierdiajew: “Rosjanie tak pasjonowali się Heglem, Saint-Simonem, Schellingiem, Fourierem, Feuerbachem, Marksem, jak nikt inny w ojczyznach tych myślicieli. Rosjanie nie są sceptykami, są dogmatykami. Wszystko nabiera u nich charakteru religijnego, słabo pojmują to, co względne” (M. Bierdiajew, Rosyjska idea) *).

I w tym kontekście także warto zauważyć wymowę dziwnego na pozór, jakby nieco ekscentrycznego, a przecież w gruncie rzeczy śmiertelnie poważnego prezentu prezydenta Macrona.

_______________________________________________

*) Oba cytaty za: Marcin Darmas, Bezwarunkowa miłość, Fronda Lux, nr 102/103/ Rok 2022
Pozostałe cytaty za Dominique Bourmaud, Sto lat modernizmu. Źródła II Soboru Watykańskiego. Przełożył Marcin Beściak, Warszawa 2021

 

 

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.