By nie zostać Mordwinami…

Posted on 26 czerwca 2020 by Ewa Polak-Pałkiewicz in Porządkowanie pojęć

 

„Rozumiem, że ma Pani dość tej wszechogarniającej blagi. Także mam wrażenie, że ktoś wkłada moją głowę do pralki automatycznej. Skołowany – to najlżejsze słowo. Obserwuję kandydata, który ma wygrać z prezydentem Andrzejem Dudą i myślę, że najlepszym określeniem będzie nie oszustwo, lecz zwiedzenie.

Dokładnie to, co staje się normą (raczej antynormą) w Kościele. Siła tego człowieka (lub raczej specjalistów od marketingu, którzy go kreują) jest odwrotnie proporcjonalna do słabnięcia Kościoła. Rafał Trzaskowski jest jakby jednym z wielu luster, w których przegląda się maszkara – twarz wielu hierarchów, z papieżem na czele. Im oni brzydsi, tym on piękniejszy. Papież który składa hołdy wszelkiemu bezeceństwu światowemu, bożkom ekologii, czy lewicowej poprawności politycznej (dodał właśnie kolejne trzy wezwania do Litanii Loretańskiej, m.in. „Wspomożenie   Imigrantów”) musi zaciemniać obraz Chrystusa w Kościele. Cały stan homeostazy w świecie oparty jest o pojęcie pokuty, nawrócenia i wynagrodzenia, które równoważą Bożą Sprawiedliwość. Tymczasem Bóg zostaje na naszych oczach odarty z własnych przymiotów – i to w imię Boże i rękami własnych sług! Odarcie Boga ze Sprawiedliwości wymaga konsekwentnie zatarcia wszelkich śladów, które mogłyby wskazywać na te Boskie plenipotencje. Właśnie papież zabrał Bogu prawo do poddawania nas próbie („i nie wódź nas na pokuszenie” w modlitwie „Ojcze Nasz”). Tej samej próbie, której Bóg poddał Swojego Syna w dziele zbawczym. Tak, słowo „próba”, które zniknęło z języka Kościoła, musi, w konsekwencji zniknąć z języka świata. W ten sposób tracimy perspektywę naszego losu.

Społeczeństwa, czy nawet ludy pierwotne, podświadomie czuły przyczynę braku ładu, wynikającą z grzechu – stąd składane ofiary, które były,  jak uczy dawny katechizm – w przypadku pogan czcze, a w przypadku żydów – niedoskonałe. Istniało też, czasem niejasne, przekonanie, że życie jest próbą, której narzędziem jest przemiana (nawrócenie). To Kościół ostatecznie dziś rezygnuje, wbrew woli Boga, z podtrzymywania Prawdy o Bogu i naszym powołaniu w świecie. To nie tyle Robert Biedroń wprowadza postulat „równości” – to Kościół  rezygnuje z tego rozróżnienia, dystynkcji Prawdy. Ten biedny grzesznik jest tylko ofiarą pustki, która zaczyna panować w Kościele.

Uderzę pasterza i owce się rozproszą” (Mt 26,31; Mk 14,27) to proces o wiele głębszy, niż tylko sekularyzacja w Kościele. Gdyby tak było, pozbawiałoby to Kościół atrybutu Jedynej Bramy Zbawienia. Wszędzie w świecie zapanuje niewyobrażalny chaos, którego nasze idiotyczne (bo pozbawione celu jakim jest Prawda, a przez to sensu) zmagania przedwyborcze są tylko przedsmakiem. Strażnik Ładu, Andrzej Duda, rozumie to chyba lepiej, niż wielu hierarchów w Polsce, a my wszyscy podświadomie czujemy, że walka toczy się o większą stawkę, niż tylko 500 plus. Chodzi o zbawienie plus, którego nie zabierze już nikt. Polska to Minas Tirith – Twierdza, która, jeśli upadnie, to otworzy świat na zwycięstwo Mordoru, a historia Śródziemia zakończy się klęską. I zapomnieniem pokolenia ludów, których imion już nikt nie spamięta. Tak jak opisał to prof. Żurawski – przywołując zapomniany lud Mordwinów.

 

 

Druga część Pani tekstu prowadzi nas do otrzeźwienia w myśleniu, do ocalenia władzy rozumu, której nie powinniśmy się nigdy wyzbyć. Ataki na racjonalność, która jest wyrazem władz duszy, do tej pory inspirowanie głównie spoza Kościoła, stały się obecnie obowiązującą agendą dla Stolicy Apostolskiej.

Giordano Bruno byłby dziś, bez wątpienia, jeśli nie kardynałem, to szefem którejś z dykasterii lub kongregacji. Zresztą szaleństwo rewolucji, która tworzy prawdziwe masowe stosy, rozprzestrzenia się w takiej formie, że nie tak dawne przeprosiny Kościoła z powodu spalenia Giordano Bruno byłyby już daleko niewystarczające. Owo „revolvere” – wywrócenie porządku za czasów Bruno, żywi się rosnącą i nienasyconą potrzebą zniszczenia Kościoła. To o czym Bruno bałby się nawet pomyśleć proponuje dzisiaj z niewinną miną sam papież. Nie chodzi już o potępienie epok czy dawnych instytucji Kościoła, które, jak wynika z Pani tekstu, były odwrotnością stawianych im zarzutów.

Dzisiaj, zgodnie z logiką nienawiści ubranej w pozór praw rewolucji, należy podeptać samego Boga i Jego Ewangelię. Oznacza to, że szatan wychodzi już z cienia historii, w której podporządkowywał sobie ludzi i instytucje. Ostatecznym, apokaliptycznym celem szatana jest to, by cała ziemia oddała mu pokłon. „Rzym straci wiarę i stanie się siedzibą antychrysta”. Splugawienie ofiary musi się dokonać paramentami świętości. Gwałt potrzebuje czystości, a zbrodnia niewinności.

Dlatego takim ościeniem dla szatana jest Maryja, która jest prawdziwym powodem jego buntu i ostatecznej przegranej. Bóg w swojej Mądrości zabezpieczył tych wszystkich, którzy staną pod sztandarem walki o Kościół.

 

Matka Boża Gietrzwałdzka

 

Tą tarczą jest Jej imię – tytuł, który papież nazywa głupotą. W historii padają słowa, które znaczą więcej niż tylko prosty desygnat, leksykalne znaczenie. Urąganie Bogu przez Giordano Bruno miało inną wagę (poza skutkiem dla samego nieszczęśnika) niż obecna wypowiedź papieża. To co robi papież – jest antypoświęceniem Rosji, i tak uruchamia zapowiadaną rzeczywistość świata duchowego”.

 

Wojciech Miotke

27 czerwca 2020

Dziękuję, Panie Wojciechu!

 

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.